O dziki w mieście
Mieszkańcy oraz właściciele hoteli zwracają uwagę na problem dzików, które niszczą wszystko co napotkają na swojej drodze. Ostatnio zniszczyły trawnik przed hotelem Avangard na świnoujskiej promenadzie. Notorycznie niszczą też trawniki przy tzw. starej promenadzie. ”Trawnicy są zniszczone tak poważnie, że właściciele już nie mają siły tego poprawiać, poza tym wizerunkowo źle to wygląda bo jest tam kawiarnia i restauracja. Wszystko kosztuje. Zwłaszcza, że to już nie jest pierwszy raz. Czy coś z tym planuje zrobić prezydent Świnoujścia? Od jakiegoś czasu działkowicze mają podobny problem, dziki niszczą im działki" - opisuje Czytelnik. Czy miasto podejmie jakieś działania w tej sprawie? Czy planuje się akcję odstrzeliwania dzików?
Problem z dzikami ma w tej chwili wiele gmin, nie tylko w Polsce. Świnoujście było jednym z pierwszych miast, które zaczęło przeciwdziałać sytuacjom mogącym być zagrożeniem dla ludzi i mienia w związku z migracją dzików na tereny zamieszkałe. We współpracy z kołem łowieckim, miasto od lat wykorzystuje różne sposoby przeciwdziałania temu zjawisku. Nie tylko wykładana jest karma, która powoduje u dzików zgagę. Organizowane są punkty dokarmiania w lasach . Do nich wysypywane są specjalne ścieżki z przysmaków dzików ,które mają je wyprowadzić z terenów zurbanizowanych do lasu i przyzwyczaić do tego, że są na terenach leśnych miejsca, gdzie można łatwo znaleźć pożywienie, nie zapuszczając się na tereny zamieszkałe. Przeprowadzono także akcję odłowu tych zwierząt i wywiezienia ich daleko poza granice miasta do ich naturalnych warunków. Odstrzały prowadzone są przez koła łowieckie w racjonalny sposób, co roku, w porozumieniu z nadleśnictwem. Należy przy tym podkreślić, że nie ma stuprocentowej metody odstraszającej dziki od zapuszczania się na tereny zamieszkane, a ich dokarmianie przez człowieka - niestety - dodatkowo temu sprzyja. Zwierzęta te bardzo szybko przyzwyczają się do miejsc, gdzie mają łatwy dostęp do pożywienia bądź są wręcz karmione przez człowieka. Niestety, traktujemy je jak maskotki nie wiedząc ,że wyrządzamy im krzywdę. Był nawet przypadek częstowania zwierzęcia piwem, próby ujeżdżania. I to jest clou dziczego problemu. Poprzez dokarmianie, stały kontakt, dziki przestały obawiać się ludzi.
Data dodania 27 września 2016